wtorek, 4 listopada 2008

Gdy żona zamienia się w męża

Aplikując sobie niemalże codzienną, poranną dawkę niemieckiej telewizji, natrafiłam dzisiaj na "Zamianę żon" ("Frauentausch"). Niby nic wielkiego - główne założenie programu opiera się o dość prosty pomysł chwilowej zamiany codziennych dekoracji (tego, dlaczego to akurat żony zamieniają się rolami, komentować dzisiaj nie będę). Wydawać by się też mogło, że Niemcy to nie tak odległy kulturowo obszar, nie mówiąc już o bliskości geograficznej i historycznej. Tak to przynajmniej wygląda z miejsca, z którego piszę - z miejscowości, która przed wojną nosiła dostojną nazwę Alt Schlesien.

Przyglądając się rzeczywistości przez pryzmat niemieckiej wersji "Zamiany żon", można jednak odnieść wrażenie, że jesteśmy ('my' i 'oni', choć nie lubię tego dość złudnego podziału) w zupełnie innych wersjach (późnej?) nowoczesności.

Z rodziną z Bawarii sytuacja nie wydaje się problematyczna - to dość tradycyjnie zorientowane małżeństwo z czwórką dzieci. On jest specjalistą od komunikacji, ona - pielęgniarką. Mają ustalone poglądy na wiele kwestii, a bieg ich biografii wydaje się dość przewidywalny (czego już nie można powiedzieć o biografiach ich dzieci).

Problematyczność rodziny z Berlina wydaje się być natomiast widoczna aż za nadto (tak to przynajmniej wygląda z mojej wiejskiej, miejskiej i polskiej perspektywy).


Zatem Sabine spędza 10 dni w Berlinie (razem z najmłodszym synem), a Detlef w tym czasie wybiera się do Bawarii, by stać się mężem/żoną oraz ojcem/matką. Sytuacja ciekawa i, oczywiście, widowiskowa.
Oglądam "Zamianę.." z pewnym rozbawieniem, no i z sentymentem (mieszkałam w podobnej 'Wohnungsgemeinschaft', tyle że moi współmieszkańcy byli jednak zorientowani dość heteroseksualnie). Moja babcia natomiast (pamiętacie, zachwycała się jeszcze "Lalolą") wychodzi z pokoju ze zniecierpliwieniem, choć tłumaczę jej tylko niektóre zdania.
I z tej perspektywy wydaje mi się, że Niemcy to jednak bardzo odległy kraj.
Chyba że coś przegapiłam; może w polskiej telewizji takie zamiany to żadna nowość, tylko ja jestem niezorientowana?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz